Dzisiaj, wraz z kilkoma osobami z mojej klasy z liceum, obejrzałam naszą studniówkę. Przede wszystkim rzuciło mi się w oczy, że... nie byłam gruba. Nie mam pojęcia dlaczego dopiero teraz to dostrzegam, ale byłam naprawdę bardzo szczuplutką dziewczyną. Pamiętam, jak byłam przekonana, że jestem jedną z najgrubszych kobiet tam. Teraz widzę, że wcale tak nie było. Kamerzysta często mnie kręcił, jestem niemal na każdym ujęciu. I wcale nie dlatego, że wyglądałam jak hipopotam albo czerwony goryl.
Ciekawe, że pewnie rzeczy widać dopiero po latach. Poza tym, na tej studniówce zauważyłam jeszcze, że dziewczyna dobre piętnaście kilo cięższa ode mnie przyszła z gołym brzuchem. Ona nie miała kompleksów. Ja byłam przerażona możliwością pokazania moich otłuszczonych ramion.
Zastanawiam się, jak będę patrzeć na moje zdjęcia z dzisiaj za dziesięć lat. Też uznam, że wcale nie jestem tak gruba jak myślę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz