Wstałam raptem trzy godziny temu a już zdołałam dwa razy uratować świat, załagodzić konflikt rosyjsko-ukraiński i wynaleźć lek na raka. Tak mniej więcej się czuję. Działanie to rzecz niesamowita. Szczególnie takie działanie, które niesie ze sobą określone, szybkie korzyści. Napisałam miliard maili, na połowę z nich już otrzymałam odpowiedź. W dodatku rozwiązałam kilka palących problemów (tak mnie paliły przez ostatnie kilka miesięcy a jakoś nie umiałam ich tknąć). Teraz tylko pozostało poprawienie pierwszego rozdziału pracy licencjackiej i jutro mogę rozpocząć panowanie nad światem.
A tak z mniej szalonych kwestii: lubię dietę, lubię parówki, lubię białka i nienawidzę węglowodanów. Węgle to depresja, wielka waga i paskudny obraz w lustrze. Białka to piękno, szczupłe ciało i działanie.
Jest prawie dobrze.
Super, że działasz. To daję siłę w życiu, tez muszę brać się za pisanie pracy.
OdpowiedzUsuńAle parówki to chyba mają mało białka, kojarzą mi się ze zmielonymi dziobami i pazurami... no chyba że wybierasz te które mają 90 % mięsa.
Trzymaj się i działaj dalej.
Tylko takie jem. Mam manię sprawdzania ile co ma białka/węgli/cukru/tłuszczu i w ogóle mięsa w mięsie...
UsuńKurczę, ale mnie pozytywnie zaskoczyłaś ... Kocham Twój nowonarodzony optymizm :) Oby utrzymał się jak najdłużej.
OdpowiedzUsuńPodziwiam Twoją chęć do działąnia, trzymaj się :*
Dziękuję!!!
Usuńhttp://withorwithouther.blogspot.com/ wróciłam do blogowania, więc staram się na nowo nawiązać z Wami kontakt, zapraszam ;)
OdpowiedzUsuńzmieniłaś adres, ale i tak dodam do czytanych ;x
UsuńTo chyba działa na wszystkich, ta świadomość, że zrobiło się coś pożytecznego, nie zmarnowało czasu. A najgorsza jest przeciwność-nie dość, że nie zrobiłam czegoś pilnego, to zmarnowałam czas i zapewne jeszcze wypełniłam go jedzeniem-czyli czymś najgorszym z możliwych. Tak, u mnie najczęściej to właśnie tak wygląda.
OdpowiedzUsuńJak już złapałaś tę nutę "działania" to nie puszczaj jej, bo trzyma cię w pionie. :)
pozdrawiam
:D
Usuń