czwartek, 16 stycznia 2014

6. Boję się

Dzisiaj mam cholerny napad strachu. Boję się tak bardzo, że mam ochotę uciec gdzieś, najlepiej do jakiejś mysiej nory. Trzęsą mi się ręce, mam ochotę wymiotować (kaszel wymiotny już mam). O co znowu chodzi? 

Najgorsze są te popieprzone myśli: "nikt cię nie lubi", "zwróć uwagę na ton jego głosu", "odejdź tylko wszystkim przeszkadzasz", "głupia, gruba krowa", "wyglądasz idiotycznie", "jesteś taka gruba, dziwne, że nie widać tego po tej kurtce", "przecież i tak nie potrafisz tego zrobić", "jaka ty jesteś żałosna", "idź, ponarzucaj się komuś innemu", "wiesz, czemu tak patrzą? bo uważają cię za małą, nadętą, zarozumiałą gnidę". "i co z tego, że tak powiedzieli? chcieli żeby ci było miło", "potnij się, tylko to umiesz zrobić", "mdli mnie jak na ciebie patrzę", "naprawdę myślisz, że im na tobie zależy?". 

Nie wiem. Na żadne z tych zdań nie znam prawidłowej odpowiedzi. Wiem tylko, że wymiotowanie nic nie da, że cięcie się nic nie da... Nie chcę wymiotować. Nie chcę się ciąć. Chcę działać! Robić coś! Tylko... nie potrafię. 

K.rwa mać. 

Jutro idę do psychiatry. Znowu lunatykuję. 


edit: to było silniejsze. Zwymiotowałam.

2 komentarze: