Ostatnio wpadłam na taką genialną myśl, że powinnam zacząć kończyć. Oczywiście nie potrafię na tą chwilę skończyć tego, co najważniejsze, ale może gdy uda mi się pokończyć te pozornie "banalne" sprawy, wtedy i te trudniejsze staną się jakieś takie prostsze? Próbuję więc kończyć: pozaczynane opowiadania, niedoczytane książki, różne, różnorakie sprawy. Może na dłuższą metę to przyniesie dobry skutek?
Niedawno odchorowałam grypę żołądkową. Z jednej strony widzę, że przepisane leki działają (przestałam mieć napady wilczego głodu, niepokoju, gniewu i szału), ale z drugiej... wymiotuję. Każdego dnia znajduję przyczynę, dla której muszę zwymiotować. Mimo iż wcale nie jem dużo. Na najbliższym spotkaniu z psychologiem, spróbuję z nim o tym porozmawiać. Może to coś da?
musialas wiele przezyc, ale widac ze chcesz i starasz sie poprawic swoje zycie, a zaczynanie od najmniejszych i drobnych rzeczy to dobra droga.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Cie serdecznie ;)
Dziękuję ;) Zobaczymy jak daleko uda mi się dojść...
Usuń