środa, 5 lutego 2014

14. Gdzie leży prawda?

Trudno wierzyć samej sobie, kiedy wzrok i umysł potrafią oszukiwać mnie na każdym kroku. Zrozumiałam to w chwili, kiedy udowadniałam, że nie mam problemów z racjonalnym widzeniem siebie. Stanęłam na wadze i... zobaczyłam tam 84 kilogramy. Moim zdaniem to bardzo dużo. Poczułam lęk, strach, niechęć do siebie i swojego sadła. Zawołałam narzeczonego i Ed, żeby w końcu zobaczyli, że moja nadwaga jest faktem. Przyszli.
Jakim cudem, skoro ja tam widzę 84, oni widzą mniej? I to nie mniej o 1, 2, 3 kilogramy ale o 20? Jakim cudem? Przecież to kompletnie niemożliwe, prawda? 

Chyba dopiero teraz zaczynam przeżywać śmierć wujka. Niespecjalnie mogę się na czymkolwiek skupić i zrobić coś konstruktywnego. Zaczęłam czytać IQ84 Murakamiego, próbuję dokończyć pisane opowiadanie (mam już 55 rozdziałów!). Sesję zakończyłam ze średnią 4,95 - ale nie czuję z tego powodu radości. Chyba muszę się mentalnie uspokoić. I dopiero wtedy może będzie dobrze? Może znowu zacznę robić coś bardziej konstruktywnego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz