czwartek, 20 lutego 2014

20. Ucieczka ze stolicy

Jest źle. Nie myślałam, że jeszcze wróci to wszystko co przed lekami, ale wróciło. Nie mam może napadów szału, ani nie rzucam przedmiotami, ani się nie tnę, ale... nie śpię, wycofuję się i kompletnie nie potrafię rozmawiać. Ona mówi. Opowiada jak to była w pracy, jak to wydała miliony monet na nowy telewizor, na cośtam jeszcze, i jeszcze, a jeszcze musi zebrać 10 tyś., na tego ch.ja - a ja słucham. Słucham, że jestem niezaradna życiowo, że Ona nie ma pieniędzy, a ja potrafię tylko przytaknąć: tak, masz rację. jestem niezaradna życiowo. 

Następnego dnia wzięła mnie na zakupy. I cały czas ciągnęła od sklepu do sklepu i pytała co mi kupić. A ja nic nie chciałam i denerwowałam się, że Ona próbuje wydawać na mnie pieniądze, chociaż dzień wcześniej krzyczała jak bardzo nie ma. Robiła to po to, żeby mnie kolejny raz przekupić, żebym zapomniała o wczorajszych słowach. Zawsze mnie przekupywała. Tak jak Tato zawsze uważał, że wszystko zrozumiem, zaakceptuję i jestem zbyt dojrzała i mądra, żeby mnie tak po ludzku chronić przed tym wszystkim. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz