niedziela, 9 lutego 2014

17. Zła energia uciekła

Przynajmniej na chwilę. Nic mnie nie boli i mam ochotę się uśmiechać. Jutro widzę się z psychologiem. Na pewno będzie lepiej. Wierzę w to! Na jednej z babskich stron znalazłam coś takiego:


Może to bardzo naiwne, ale dlaczego by nie? W sumie wolałabym jednak zostać człowiekiem sukcesu niż porażki. Dzisiaj czwarty dzień pod rząd widzę się ze znajomymi (kolejnymi) i zaczynam już padać ze zmęczenia. Najbardziej lubię ten swój malutki, samotny pokoik...

2 komentarze:

  1. nie można lubić samotności, ale można do niej przywyknąć niestety. Człowiek na to czy będzie człowiekiem sukcesu czy porażki sam zapracowuje, chociaż to przychodzi z nieziemskim trudem i jedno i drugie. Najważniejsze by się starać ;)

    OdpowiedzUsuń